Wirusowe choroby wieku dziecięcego – gorączka trzydniowa i tzw. choroba bostońska

Chciałabym dziś poruszyć kwestię dwóch, typowych dla wieku dziecięcego chorób, z którymi wielu z nas rodziców może się niestety zetknąć, jeśli nasze pociechy przebywają w skupiskach z innymi dziećmi (żłobkach i przedszkolach). Napiszę kilka słów o ich przyczynach, objawach i o tym, jak prawidłowo postępować z zakażonym dzieckiem.

Zacznijmy od gorączki trzydniowej, nazywanej także rumieniem nagłym lub chorobą szóstą. Jest to choroba wirusowa, na którą najczęściej zapadają dzieci w wieku 1-3 lat; po 4 roku życia zapadalność maleje i jej występowanie należy raczej do rzadkości. Jak sama nazwa wskazuje pierwszym i głównym objawem choroby jest gorączka, często sięgająca do 40°C i trwająca trzy dni. Po tym czasie, pojawia się drobna, bladoróżowa, krótkotrwała wysypka na skórze, głównie tułowia. W momencie wystąpienia wysypki, temperatura ciała normalizuje się. Przyczyną choroby są najczęściej wirusy HHV6 i HHV7, które przenoszą się z człowieka na człowieka i ich zakaźność jest duża.

W przypadku gorączki trzydniowej, nie ma konieczności konsultacji z lekarzem pediatrą. Leczenie jej opiera się przede wszystkim na leczeniu objawowym, czyli podawaniu leków przeciwgorączkowych. Konsultacja jest konieczna jeśli oprócz gorączki występują inne objawy, takie jak np. wymioty lub wyraźnie objawy ze strony dróg oddechowych.

 Wskazaniem do konsultacji jest także brak reakcji na leki przeciwgorączkowe i utrzymująca się wysoka gorączka.

Przy tej okazji zatrzymamy się właśnie na kwestii radzenia sobie i postępowania z gorączką, jest to bowiem objaw występujący w większości chorób typowych dla wieku dziecięcego. Za gorączkę uznajemy temperaturę ciała powyżej 38°C. Niebezpieczna jest temperatura powyżej 39°C, mogą bowiem wówczas występować tzw. drgawki gorączkowe, które są wyrazem reakcji ośrodkowego układu nerwowego na podwyższoną ciepłotę ciała.

Pomiar ciepłoty ciała też jest istotną kwestią. Temperaturę możemy mierzyć na czole, pod pachą, w odbycie. W zależności od miejsca, wartości pomiarowe mogą się nieznacznie różnić. Wpływ na to ma również rodzaj termometru. Najdokładniejsze są termometry rtęciowe, ale najszybsze i najbezpieczniejsze są termometry na podczerwień – bezdotykowe.

 Sam pomiar w tym przypadku  trwa co najwyżej kilka sekund,  a skóra dziecka nie ma praktycznie kontaktu z termometrem, co jest szczególnie ważne w przypadku chorób zakaźnych, którymi dziecko może zarazić domowników. Z własnego doświadczenia wiem, że warto jest zainwestować w lepszy termometr, te najtańsze, często są niestabilne i rejestrowana temperatura potrafi istotnie się zmieniać w zależności od pomiaru.

Podczas gorączki należy przede wszystkim dbać o prawidłowe nawodnienie organizmu naszego dziecka. Należy podawać dużo płynów. Co do pokarmów stałych, to dziecko może nie chcieć ich przyjmować i tym akurat nie należy się nadmiernie martwić. Zagrażające dla zdrowia jest przede wszystkim odwodnienie! Jeśli chodzi o leki, które możemy podać, to są to paracetamol i ibuprofen. Paracetamol ma działanie przeciwgorączkowe i przeciwbólowe, a ibuprofen dodatkowo działa też przeciwzapalnie. Można te leki stosować łącznie, nie ma przeciwwskazań, nie wchodzą one ze sobą w niekorzystną interakcję. W przypadku bardzo wysokiej gorączki, można też zastosować chłodne (nie zimne) okłady na kark i czoło dziecka, dbając jednak wówczas o to, by nadmiernie nie wychłodzić ciała.
Lekarze rozpoznają gorączkę trzydniową głównie na podstawie objawów klinicznych. Gorączka trzydniowa jest chorobą wirusową, więc nie wymaga zastosowania antybiotykoterapii. Choroba ustępuje samoistnie i pozostawia długotrwałą odporność.

W tym wpisie chciałabym też poświęcić troszkę miejsca na mniej znaną, ale niestety nadal spotykaną chorobę wieku dziecięcego, czyli chorobę dłoni, stóp i jamy ustnej, zwaną w skrócie HFMD lub Bostonką. Jest ona wywoływana przez tzw. enterowirusy. Najczęściej zapadają na nią dzieci uczęszczające do żłobków, przedszkoli i szkół. Zakażenie dotyczy przede wszystkim osób poniżej 10 roku życia. Szczyt zachorowań ma miejsce w miesiącach wiosennych i letnich. Okres wylęgania to 3-6 dni. Początkowo występuje niezbyt wysoka gorączka. Towarzyszy jej ból gardła i złe samopoczucie. Z reguły po 48h gorączka ustępuje samoistnie, a zaczynają się pojawiać zmiany w jamie ustnej – obejmują one język, podniebienie i śluzówkę policzków. Najpierw są to plamki, potem pęcherzyki, które pękają i tworzą się wówczas bolesne owrzodzenia. Potem pojawia się drobna wysypka na powierzchni dłoniowej rąk i na podeszwach stóp, czasem także na pośladkach i w okolicy narządów płciowych.
Diagnoza jest stawiana przez lekarza na podstawie obrazu klinicznego. Badania laboratoryjne są wykonywane w przypadku ciężkiego przebiegu HFMD lub w celu różnicowania z opryszczkowym zapaleniem jamy ustnej. Ciężka postać HFMD związana jest z zakażeniem ośrodkowego układu nerwowego (zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i zapalenie pnia mózgu) i występuje niezwykle rzadko (w badaniu przeprowadzanym w Chinach w latach 2008-2012, ciężkie postaci zakażenia występowały u 1,1% badanych).

Leczenie choroby dłoni, stóp i jamy ustnej jest objawowe, nie ma na nią skutecznych leków przeciwwirusowych. Podstawą jest leczenie przeciwgorączkowe, w pierwszym okresie choroby oraz dbałość o odpowiednie nawodnienie i odżywienie, kiedy występują bolesne owrzodzenia w jamie ustnej. Pomocne jest podawanie zimnych płynów oraz karmienie np. strzykawką. Należy także podawać leki przeciwbólowe, takie jak paracetamol czy ibuprofen. Nie zaleca się stosowania miejscowo na zmiany w jamie ustnej preparatów przeciwbólowych u małych dzieci. Leki takie łatwo wchłaniają się przez śluzówkę i mogą prowadzić do przedawkowania i zatrucia dziecka.

Jak zapobiegać tym dwóm chorobom? W chwili obecnej nie ma skutecznej szczepionki na żadną z nich. Specjaliści przyznają, że obecnie najskuteczniejszą metodą zapobiegania HFMD jest mycie rąk i dezynfekcja miejsc, które są wspólnie użytkowane przez dzieci w żłobkach czy przedszkolach. Podobne zalecenie można by dać w przypadku gorączki trzydniowej.

Mam nadzieję, że te dwie choroby będą teraz już nieco bardziej oswojone, a wiadomo, że lepszy wróg znany niż nieznany!

 

autor: Lek. Małgorzata Maciaszek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.