Spakuj śniadanie dziecku i nie wpadnij w pułapkę pseudo-zdrowych przekąsek

Rozpoczął się rok szkolny, a wraz z nim pojawiła się kwestia zabieranego lub kupowanego w sklepikach drugiego śniadania. Postanowiłam przeprowadzić przegląd składów popularnych przekąsek reklamowanych jako świetnie zaspokajające głód, zdrowe, pożywne i idealne dla naszych pociech.

Zacznę od ciastek, które przez producenta firmowane są jako „śniadanie”. Na opakowaniu znajdują się informacje o tym, jak zdrowo zacząć dzień i w jaki sposób sprawić, by najważniejszy posiłek (czyli śniadanie) był prawidłowo zbilansowany.  Skład ciastek jest stosunkowo długi. Co my tu mamy? W kolejności podanej przez producenta – pamiętajmy, że kolejność odpowiada zawartości procentowej każdego składnika w gotowym produkcie: zboża, cukier, czekolada, olej rzepakowy, kakao w proszku, skrobia pszenna, substancje spulchniające (węglan amonu, difosforany, węglany sodu), emulgatory (E492 – Tristearynian sorbitolu, lecytyna sojowa, E472e – mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mono- i diacetylowinowym), składniki mineralne, sól, odtłuszczone mleko w proszku, aromat (jaki?), witaminy.

Warto zwrócić uwagę, że w składzie cukier jest już na drugim miejscu, co oznacza, że jest go dużo! Emulgatorami zajmiemy się poniżej, bardziej zbiorczo.

W następnej kolejności przyjrzymy się pewnemu mlecznemu wafelkowi.

Generalnie producenci często umieszczają na opakowaniach informacje o składnikach, które są bardzo ważne w diecie naszych dzieci, czyli o owocach, pełnoziarnistych zbożach, orzechach, nabiale, kakao. Niestety pod tym wszystkim kryje się w głównej mierze cukier – biały, rafinowany, złożony w ponad dziewięćdziesięciu procentach z sacharozy.

A wracając do wafla, na którego opakowaniu widnieje szklanka mleka i orzechy laskowe (!) spójrzmy na skład, w kolejności w jakiej podany jest na opakowaniu: cukier, tłuszcze roślinne (tłuszcz palmowy), mąka pszenna, odtłuszczone mleko w proszku, orzechy laskowe, pełnoziarnista mąka pszenna, kakao, tłuszcz mleczny, produkt z serwatki, kakao odtłuszczone, skrobia pszenna, emulgator (lecytyna sojowa), śmietanka w proszku, sól, aromaty (jakie?), wodorowęglan sodu.

Zatrzymajmy się przy kwestii oleju/tłuszczu palmowego, którego nazwa brzmi przyjemnie, naturalnie i niestety dziwnie znajomo, bowiem dodawany jest on do bardzo wielu produktów żywnościowych! Substancja ta zawiera w 45% nienasycone kwasy tłuszczowe (tzw. tłuszcze trans), które sprzyjają otyłości, cukrzycy typu II i hipercholesterolemii.

A skoro przy cukrze i tłuszczu palmowym jesteśmy, to zerknijmy na skład popularnego kremu do kanapek z, jak podaje producent, „orzechami laskowymi i kakao”. I znów na opakowaniu widnieje szklanka mleka i orzechy laskowe! A skład jest w rzeczywistości taki: cukier, olej palmowy, orzechy laskowe, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, mleko w proszku, serwatka w proszku, emulgator: lecytyna sojowa, wanilia.

Nic dziwnego, że mamy w ostatnich latach do czynienia z falą otyłości u dzieci, a lekarze biją na alarm, bo coraz częściej u dzieci wykrywana jest cukrzyca typu II, która ściśle związana jest z otyłością.

Ale idźmy dalej i przyjrzyjmy się składowi popularnego rogalika z nadzieniem czekoladowym. Oto on: mąka pszenna, oleje roślinne (olej palmowy, olej bawełniany, olej słonecznikowy, olej rzepakowy), cukier, stabilizator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), syrop glukozowo-fruktozowy, drożdże, sól, kwas cytrynowy, wanilia, propionian wapnia
skład nadzienia: olej palmowy, syrop glukozowy, cukier, kakao, odtłuszczone mleko w proszku, alkohol etylowy, emulgator, wanilia, alginian sodu, sorbinian potasu.

Sporo tego, ale po kolei! O syropie glukozowo-fruktozowym dużo informacji znaleźć możecie we wpisie na temat dosładzanych napojów dla dzieci. 

Propionian wapnia (E282) to konserwant. Wśród najczęstszych skutków ubocznych jego zastosowania i objawów towarzyszących przedawkowaniu możemy wyróżnić: bóle głowy i migreny, nasilenie objawów astmy, podrażnienie żołądka i skóry.

Alginian sodu (E401) to emulgator i stabilizator, spożywany w nadmiarze może prowadzić do zaburzenia wchłaniania żelaza oraz działać przeczyszczająco.

Sorbinian potasu (E202) jest chemiczną substancją konserwującą. Może wywoływać takie objawy jak: podrażnienie skóry, alergie, astmę, zapalenia skóry. Podobno u niektórych osób może wywoływać problemy behawioralne. Niestety nie dotarłam do informacji, jakie osoby są w grupie ryzyka oraz jakie mogą być owe problemy behawioralne. Pojawiają się natomiast doniesienia na temat jego kancerogenności.

Teraz obiecane słów kilka o emulgatorach, a raczej o najpopularniejszym, bo najtańszym z nich czyli o lecytynie sojowej, oznaczonej jako E322. Lecytyna sojowa zawiera średnio 35% oleju sojowego, co w tym złego? Ano prawda jest taka, że soja jest jedną z najczęściej modyfikowanych genetycznie roślin i podobno także jedną z najbardziej zanieczyszczonych pestycydami. Ponadto aby wytworzyć lecytynę sojową, surowe ziarna soi poddaje się najpierw działaniu heksanu, który jest związkiem chemicznym pozyskiwanym w procesie rafinacji ropy naftowej, potem poddaje się je działaniu nadtlenku wodoru. Czy te szkodliwe chemikalia są obecne w lecytynie sojowej w formie pozostałości po procesie produkcji? Niestety, brak jest rzetelnych i wiarygodnych źródeł na ten temat.


Na deser natomiast zjemy serek homogenizowany reklamowany jako panaceum na mały głód, a potem przeżujemy jeszcze gumę do żucia dla dzieci. Zacznijmy od serka i jego składu: twaróg odtłuszczony z mleka, śmietanka, woda,
cukier, skrobia modyfikowana, syrop glukozowo-fruktozowy, wanilia, żelatyna.

Co kryje się pod hasłem skrobia modyfikowana? Sama nazwa skrobia modyfikowana nie oznacza jeszcze modyfikacji genetycznej, jest to skrobia naturalna, która zostaje poddana procesowi modyfikacji tak, aby zmienić jedną z jej właściwości fizycznych. Jednak nie w tym tkwi sedno sprawy. Skrobia modyfikowana najczęściej wytwarzana jest z soi lub kukurydzy. A co do tego, czy soja i kukurydza są GMO… ciężko powiedzieć. Najwięcej na ten temat znalazłam na stronie organizacji Greenpeace.

Zakaz obrotu materiałem nasiennym GMO i tak był pustym zapisem, ponieważ rolnicy kupowali nasiona GMO w Czechach i wysiewali w Polsce, nie informując o tym nikogo. Gdy w 2009 roku Greenpeace znalazł pole obsiane kukurydzą MON810 i powiadomił o jego istnieniu prokuraturę, ta umorzyła postępowanie. (http://m.greenpeace.org/poland/pl/high/co-robimy/stop-gmo/Sytuacja-GMO-w-Polsce-a-prawo-krajowe-i-unijne/)

Na sam koniec została nam guma do żucia. Czyli już najedliśmy się i teraz możemy przeżuć gumę. W kwestii faktów dotyczących samego żucia gumy – tak, to prawda, że obniża ona pH w ustach po posiłku, głównie dzięki temu, że zwiększa produkcję śliny. Jednak żucie gumy dłużej niż 15-20 minut nie ma już właściwie żadnego korzystnego wpływu, poza takim że trenujemy mięśnie odpowiedzialne za zamykanie buzi.


A wracając do składu:
sorbitol, ksylitol, mannitol, sukraloza, acesulfam K, baza gumowa, aromaty, glicerol, kwas cytrynowy, lecytyna sojowa, kwas jabłkowy, kwas fumarowy, BHA.

Pozwolę sobie pominąć sztuczne słodziki dodane do gumy do żucia, bo to materiał na dodatkowy wpis, skupię się na bazie gumowej i BHA.

Skład bazy gumowej jest tajemnicą producenta. Zazwyczaj znajduje się w niej lecytyna sojowa i inne emulgatory oraz: elastomery, wypełniacze, żywice i przeciwutleniacze.

BHA czyli butylowany hydroksyanizol o symbolu E320 jest to organiczny związek chemiczny, uznany za kancerogenny, może toksycznie wpływać na nerki i powodować zmiany skórne, takie jak pokrzywka. BHA jest zakazany w Japonii, a w Wielkiej Brytanii nie wolno dodawać go do produktów dla dzieci.

 

Mam nadzieję, że ta mała powtórka z chemii nie znudziła Was. Chciałabym zwrócić uwagę na to, że wśród wybranych przeze mnie produktów wcale nie było tych, które powszechnie uważa się za szkodliwe, czy śmieciowe, czyli: chipsów, słodkich napojów, cukierków, słodkich batonów. Świadomie wybrałam te, które są reklamowane jako źródło wapnia, magnezu, błonnika, żelaza itd. Niestety producenci milczą na temat zawartego w nich cukru, oleju palmowego, emulgatorów, syropu glukozowo-fruktozowego i konserwantów. Bądźmy uważni i nie dajmy się na to złapać!

Warto czytać składy produktów i szukać na ich temat informacji, by być świadomym tego, co się spożywa i co jedzą nasze dzieci.

 

autor: lek. Małgorzata Maciaszek


Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/programa/ftp/projekty/mywhizzy2/prod/wp-content/themes/total/template-parts/content-single.php on line 26
Kategorie:
Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.